Strona główna klubu Darz Grzyb| Lista członków klubu | Strony członków klubu | Forom dyskusyjne klubu | Nasze wyprawy | Atlas grzybów | Przepisy |
| Statut klubu | E-kartki | Email klubu | Nowe forum klubu | Aktualne występowanie grzybów w Polsce |

 

Relacja z smardzowej wyprawy nowych człoków klubu 24.05.2003

 

          Galeria foto >> część I >>Galeria foto część I część II >> Galeria foto część II

  Umówlilismy się z Zenitem na 6 rano. Co za barbarzyńska pora dla kogoś takiego jak my z Martą. Potrafimy wstać i o 3 jak jest wysyp prawoczków ale smardze? Na dodatek nigdy jeszcze żadnego nie znaleźliśmy.
Szybkie powitanie, i poznanie jednocześnie, ( bo do tej barbarzyńskiej 6 znaliśmy się jedynie z GG) w samochód i w droge. Krótka ta droga była , bo zaraz po dwóch kilometrach zatrzymaliśmy się fotografować Tatry. Widok rzeczywiście zapierający dech w piersiach. Warto dla takiego widoku tak wcześnie wstać.

Potem już poszło gładko i bez zatrzymań . W pierwszej dolince do której weszliśmy , od razu skusiła mnie druga strona potoczku . Zawsze lepiej tam gdzie nas nie ma. Na skutki niePierwszy smardz w tym dniu musiałem długo czekać ; i Zenit i Marta zaczęli mnie wołać , bo szef wyprawy trafił pierwszego smardza. Musiałem go zobaczyć więc przelazłem przez te rzeczkę z powrotem po jakimś drzewku grubym dosyć i jakoś wysoko było.

Zenit jak przystało na wytrawnego grzybiarza dał nam dobrą szkołę w tej pierwszej dolince. On chyba 9 szt. My aż wstyd przyznać dwa ale te dwa to był pierwszy i drugi smardz w moim życiu . Biedna Marta.....

Następna dolinka była naprawdę urzekająca. Usiedliśmy więc smakować widoki i bardziej prozaicznie kiełbaski znad ogniska. Kontemplujemy, a tu w ten piękny widok wdziera się jakichś dwóch facetów. Na szczęście okazało się ,że miłych dwóch facetów. Przedstawiciele gatunku ssaków górskich (patrz relacja Tadeusza Ruchlewicza).

Po krótkich rozmowach na tematy wiadome ruszamy w górę, a Paweł z kolegą zajmuje nasze niedogaszone ognisko.Spotkanie z ssakami górskimi...
Straciliśmy już nadzieje na smardze ,kiedy doszliśmy prawie do końca dolinki , a w koszyku Wieśka tylko jeden. Trudno wracamy.

Schodzimy drogą zmęczeni ,ale instynkt każe szukać tych małych stożkowatych tworków a tam przy rzece takie ładne poletko łopianów. Schodzę , Wiesiek za mną . Niestety nie widzę żadnego smardza , ale to ja nie widzę, Wiesiek widzi i oczywiście zbiera. Ale w końcu i ja je zauważam i też zbieram. Duża frajda.

W końcu dochodzimy do samochodu , rozpalamy jeszcze ognisko bo znów zgłodnieliśmy, i powrót do domu.Jedna z moich ulubionych dolin na Słowacji

Nasz pierwszy wyjazd na smardze nie dał jakichś oszałamiających zbiorów, ale dał mnóstwo przyjemności ,a o to przecież chodzi. Tak naprawdę zbieranie grzybów to chyba tylko pretekst do połażenia po pięknych miejscach.

Tekst  Jerzy z Krakowa
Zdjecia Zenit

P.S.
Dodam że w czasie wyprawy spotkaliśmy kilka ciekawych grzybów fot 1 (nie jestem pewny co to za gatunek) i fot 2 (prawdopodobnie lejkówka ceglasta)

| Powrót do strony opisów wypraw |

Jeśli masz jakieś pytanie do autora strony napisz na email zenit@kki.pl lub spytaj na GG
GG 896780