Strona główna klubu Darz Grzyb| Lista członków klubu | Strony członków klubu | Forom dyskusyjne klubu | Nasze wyprawy | Atlas grzybów | Przepisy |
| Statut klubu | E-kartki | Email klubu | Nowe forum klubu | Aktualne występowanie grzybów w Polsce |

 

Niedzielna niespodziewana wyprawa na grzyby  (15 czerwiec 2003)

| Relacja z wyprawy |

Zanlezione grzyby Relacja foto z wyprawy Inne zdjęcia

 

Niedzielna bo w niedzielę a niespodziewana dlatego, że ani Wiesiek ani ja nie planowaliśmy jechać na grzyby. Przed południem było piekielnie gorąco a więc kiepskie warunki na chodzenie po górach; na dodatek zapowiadano deszcze po południu... Jakoś tak mi się klepnęło w klawisze: - A może by tak na grzyby?

Siedzący akurat przed komputerem Wiesiek, stały klient Gadu-gadu, też klepnął w klawisze: - Kiedy? Cóż miałem odpowiedzieć skoro była już jedenasta: - Zaraz. Odpowiedź przyszła natychmiast: - Będę u ciebie za 35 minut.
Był co do minuty. Wybraliśmy dolinę Kamienicy jako miejsce pewne i wielokrotnie sprawdzone – tam grzyby pojawiają się wcześniej niż na Orawie. Tam też znaleźliśmy pierwsze w tym roku prawdziwki. Na dodatek z Krakowa jedzie się tylko godzinę i pomijając drobne kłopoty na remontowanej Zakopiance trasa jest zwykle pusta.

Byliśmy na miejscu w godzinę po południu. Wszystko ułożyło się niezwykle korzystnie; słońce schowało się za chmury ale deszcz nie padał. Pierwsze kroki w lesie i od razu sukces; cała gromada gołąbków, młodych, starych, niebieskawych, lekko zabarwionych na czerwono. Gołąbki poszły do kosza i zaczęło się zdobywanie piekielnej góry. Tak to jest z lasami nad Kamienicą; doliną płynie rzeka a lasy rosną na zboczach tak stromych, że w trakcie wchodzenia serce zaczyna szaleć i tłucze się z ogromną częstotliwością. Bogu dzięki, pierwszy prawdziwek nie rósł na podejściu ale na spadku stoku. Nie wiem co byłoby z Wieśkiem, gdyby go znalazł w trakcie podchodzenia. W każdym razie to on spotkał pierwszego borowika i bardzo długo wypominał mi delikatnie, że on już znalazł a ja nie...
Na drugiego prawdziwka przyszło nam długo czekać. Pojawiały się za to inne grzybki i aparat Wieśka miał mnóstwo pracy. Niedaleko od pierwszego prawdziwka znalazła się kępka młodej maślanki wiązkowej, zaczęły się też pokazywać kurki. Skoro mowa o kurkach to warto powiedzieć, że w lasach nad Kamienicą rośnie ich sporo ale w tym roku są wyjątkowo opieszałe. Nie rosną tak obficie jak w poprzednich latach. Spotyka się przeważnie maleńkie egzemplarze i w niewielkich ilościach. Udało nam się znaleźć kilka większych ale w sumie te wszystkie zebrane kurki nie przykryły nawet dna koszyka.

Niezwykle udany okazał się natomiast kozak, którego Wiesiek natychmiast utrwalił fotografując ze wszystkich stron. To najpiękniejszy kozak jakiego znaleźliśmy w tym roku ( przepraszam za liczbę mnogą –znalazł go Wiesiek). W końcu przyszła pora i na mnie. Rewanż był okrutny – te dwa piękne prawdziwki, które ostatnio widnieją na stronie tytułowej grzybów Podhala to mój łup. Wyrosły obok ścieżki. Niedaleko od prawdziwków pojawiła się monetka korzeniasta, nieco dalej jeszcze dwa egzemplarze monetki solidnie ogryzione przez ślimaki.

Wyprawa nie przyniosła zbyt obfitych plonów; cztery prawdziwki ( ostatni, którego znalazłem pod koniec był solidnie napoczęty przez mieszkańców lasu), trochę gołąbków, kilkadziesiąt kurek ( ale już jest coraz więcej), jeden piękny kozak i pieczarka leśna, która wtulona między pień i gałąź brzozy udawała młodego porka brzozowego. Były za to inne atrakcje, piękne widoki gór, śliczna panorama Łącka znanego ze specjału, który krzepi zdrowie i krasi lica ( nie mogę wprost powiedzieć co to za specjał, dla ułatwienia powiem tylko, że w okolicach Łącka rośnie dużo śliw) i ogromne ilości poziomek. Poziomki obrodziły w tym roku nadzwyczajnie. Rosną zresztą w towarzystwie czarnych jagód, zwanych powszechnie u nas borówkami. Borówki właśnie dojrzały i pysznią się na krzakach wcześniej niż zwykle. Przy drodze Łącko – Mszana Dolna co kawałek stoiska z borówkami i poziomkami.
Las, w którym ostatnio poszukujemy grzybów posiada rozliczne walory; piękne stoki porośnięte brzozami ( Wiesiek chwytał mnie co chwilę w obiektyw na tle brzóz) , niezwykle piękne kwiaty ( zobaczcie chociażby na dzwonki) i fantastyczną konfigurację; ciągle trzeba wspinać się pod górę stokami o nachyleniu ok. 45 stopni co powoduje znaczny ubytek wody z organizmu i dużą redukcję tkanki tłuszczowej. Polecam ten las dla osób walczących z nadwagą. Zamiast jeść różne paskudztwa, polecane dla “odtłuszczających” się, albo katować ciało głodówką należy szukać grzybów w tej właśnie okolicy. Niedaleko zresztą jest Ochotnica znana jako centrum “grzybiarstwa” gorczańskiego.

Autor tekstu: Tadeusz Ruchlewicz
foto: Zenit
Po tej wyprawie zagościł na stronie nowy gatunek w atlasie - monetka korzeniasta - polecam opis gatunku