Strona główna - Grzyby okolic Spytkowic| Lista członków klubu | Strony członków klubu | Forom dyskusyjne klubu | Nasze wyprawy | Atlas grzybów | Przepisy |
| Status klubu | Email klubu | >>>
Uwaga strona w budowie !!!

 

STRONA CZŁONKA  KLUBU DARZ GRZYB

Marcin S. Wilga - Gdańsk

Ciekawe listy, artykuł 
przesłane do klubu Darz Grzyb


Zdjęcia autorstwa Marcina S. Wilgi
>>>  Galeria foto - Marcin S. Wilga  <<< polecam
>>> Zimowe grzybobranie <<<
>>> Ekologia grzybów leśnych <<< >>> Uwaga na grzyby trujące !!! <<<
>>> Grzyby wielkoowocnikowe występujące na obszarze Gdańska <<<
>>> Porosty zwiastuny czystego powietrza <<< >>> Porosty foto<<<
>>> O pewnym podgrzybku <<<

24.05.2002
(wpis do księgi gości)

Witam Grzybomaniaków,

Z przyjemnością przeglądnąłęm Wasze strony poświęcone grzybom. Lubię oglądać te organizmy, zwłaszcza grzyby wielkoowocnikowe o pięknych kształtach i fascynujących kolorach. W części poświęconej "Ciekawostkom o grzybach" znalazłem kilka nieścisłości. Otóż zauważyłem, że piszecie Szanowni Koledzy, że grzyby są roślinami. Były, ale od przynajmniej dwóch dekad tworzą własne
królestwo lub podkrólestwo w królestwie jądrowców. Stąd do lamusa przeszły takie pojęcia jak saprofity (w odniesieniu do grzybów)- używa się nowego terminu: saprotrofy. Mikron jest dawną jednostką długości. Obecnie obowiązuje jednostka metr z przedrostkami, np. mikrometr to jedna milionowa metra, w notacji naukowej - dziesięć do potęgi minus szóstej. W dalszym tekście
pojawia się informacja, że grzyby nie są roślinami - rzeczywiście nie są, tylko początkujący grzybiarz będzie zdezorientowany (raz są roślinami, innym razem nie). Tytułem uzupełnienia: symbioza grzybów z roślinami, kiedy grzybnia oplata drobne korzonki np. drzew, to mikoryza ektotroficzna;
mikoryza endotroficzna występuje m.in. u storczyków.
Serdeczne pozdrowienia znad Bałtyku
Marcin S. Wilga

 

27.05.2002
Witam,

Dziękuję za list i miłe słowa. Jak widzę, ze zrozumieniem przyjąłeś moje uwagi dotyczące nomenklatury grzybowej  Mnie też ciężko było zaakceptować nowe i pomijać stare, utrwalone w literaturze terminy, np. mikoflora (mykoflora), grzybowe saprofity itp., czy też pisać macromycetes pismem prostym (nie kursywą). Nie mogę jeszcze przyzwyczaić się do terminu (choć go używam) -
mikobiota (grzyby).
Kraków jest pięknym miastem, czego - niestety - nie pokazują zdjęcia nocne. Są one przeznaczone głównie dla miłośników tego wspaniałego miasta, którzy znają jego architekturę za dnia. Byłem tu dość dawno, bo w latach 60. "Zazdroszczę" Wam - Krakowianom - Uniwersytetu Jagiellońskiego i Instytutu Botaniki PAN, gdyż pracują tam rasowi mikolodzy, np. p. prof. B. Gumińska i p. prof. W. Wojewoda. W Gdańsku, na tutejszym Uniwersytecie nie ma takich osób, choć powołano pracownię grzybów w Katedrze Taksonomii  Roślin i Ochrony Przyrody. Stąd całą swoją wiedzę o macromycetes czerpałem wyłącznie z książek mikologicznych. Kraków jest mi bliski jeszcze z jednego powodu, otóż koresponduję z p. dr Anną Drozdowicz z Instytutu Boraniki UJ. Tematem tej korespondencji są śluzowce (Myxomycetes), należące do organizmów grzybopodobnych. Nie mają one żadnego znaczenia gospodarczego (tak jak jadalne macromycetes), ale posiadają niezwykle oryginalne właściwości: na pewnym etapie zachowują się jak zwierzęta - pełzaki (ameby), na innym - jak grzyby z grupy wnętrzniaków; tworzą wówczas tzw. zarodnie. W popularnych atlasach grzybów wymieniane są trzy ich gatunki: rulik groniasty (r. nadrzewny) (Lycogala epidendrum),
wykwit zmienny (w. piankowaty) (Fuligo septica) oraz śluzek krzaczkowaty (Ceratiomyxa fruticulosa).
Serdecznie pozdrawiam
Marcin S. Wilga (Pomorskie Koło Terenowe Lubuskiego Klubu Przyrodników)

PS. Przed domem na trawniku wyrósł owocnik pieczarki szlachetnej (Agaricus bitorquis), a na dębie czerwonym od wielu lat trwa owocnik gmatwka dębowego (Daedalea quercina).
Należałem do grupy obrońców stanowiska unikatowej soplówki jeżowatej (Hericium erinaceum) - artykuł roboczy do "Naszego Pomorza", gazety wydawanej przez Stowarzyszenie "Zdrowy Gdańsk" (załącznik).

 

CUDA POMORSKIEJ PRZYRODY

SOPLÓWKA JEŻOWATA – GRZYBOWY UNIKAT

Kiedy w 1997 r. w osadzie Rybaki, należącej jeszcze wówczas do Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie dokonano pierwszej dewastacji, ów fakt został niezwłocznie zgłoszony lokalnym władzom ochrony przyrody. Niestety, zarówno ten pierwszy proceder uszczuplania walorów przyrodniczych Doliny Radości, położonej w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym (TPK), jak i kolejne działania tego rodzaju pozostały bezkarne. Obiektami dewastacji ze strony nowego właściciela osady Rybaki, przyrodniczego ignoranta, stały się m.in. stare drzewa, u których widoczne były nieznaczne ubytki kory i częściowy posusz konarów; stało się to wystarczającym argumentem, by – nie zważając na stosowne przepisy obowiązujące w Parku – wyciąć je. Tymczasem właśnie stare murszejące drzewa, także te przewrócone przez wiatr, są jedynymi miejscami egzystencji (mikrobiotopami) wielu chronionych i rzadkich organizmów: grzybów, śluzowców, wątrobowców, porostów, owadzich próchno- i drewnojadów itd. Zanik tych podłoży oznacza automatycznie eliminację wielu unikatowych gatunków z wymienionych grup organizmów.

Dzięki publikacjom w lokalnej prasie, zwłaszcza w ówczesnej “Gazecie Morskiej” na temat przyrodniczych zniszczeń, został nieco ostudzony zapał dewastatora w eliminacji starodrzewu na terenie osady. Przyrodnicza “opozycja” (osoby nie akceptujące bierności w tej sprawie wojewódzkiego konserwatora przyrody w Gdańsku oraz byłego dyrektora TPK, i nie podzielające ich wykrętnego tłumaczenia) z ogromną determinacją domagała się ochrony ocalałych drzew. Wskazywano zwłaszcza na konieczność objęcia ochroną mocno zmurszałego buka zwyczajnego, na którym rosła soplówka jeżowata (Hericium erinaceum). Stanowisko tego grzyba, jedyne jak dotąd na Pomorzu Gdańskim, zostało stwierdzone późną jesienią 1995 r. właśnie na obszarze osady Rybaki. Od 1983 roku takson ten poddano w Polsce ochronie ścisłej. W kraju, a także na świecie, odnotowano niewiele jego stanowisk położonych na obszarze lasów zbliżonych do naturalnych, np. w Wielkiej Brytanii zaledwie 12. Pod względem ekologicznym omawiany grzyb należy do sapropasożytniczych ksylobiontów – wyrasta bowiem na zamierających bukach i dębach oraz na ich drewnie. Owocniki mają postać skupiska cienkich, długich sopli; początkowo są one w kolorze białym, potem żółtawym i w końcu przebarwiają się na jasnobrązowo (fotografie).
Warto w tym miejscu przypomnieć pewne szczegóły z toczącej się dyskusji w sprawie wspomnianej dewastacji ekosystemów Doliny Radości. Otóż powołany przez prokuraturę ekspert – 83-letni emerytowany urzędnik i ogrodnik z zamiłowania – nie doszukał się zmniejszenia lokalnej różnorodności biologicznej w wyniku wycinki starodrzewu i stwierdził, że wyjątkowo korzystne warunki topoklimatyczne doliny pozwolą na odtworzenie ubytków drzewostanów w ciągu 20 lat (?!) Wspomniana ekspertyza była jawnie sprzeczna z oceną dokonaną przez ekologa, profesora Uniwersytetu Gdańskiego. Jeszcze bardziej kuriozalna była kolejna opinia biegłego, a dotycząca braku owocnika omawianego grzyba w 1998 r. Otóż stwierdził on, że musiały go wydziobać jakieś ptaki lub zniszczyły go inne zwierzęta (?!). Nie wziął zupełnie pod uwagę faktu, że grzyb nie każdego roku tworzy organy rozmnażania, czyli owocniki. Starania osób z przyrodniczej “opozycji” i dziennikarzy z “GM” o zapewnienie soplówce ochrony, zostały w końcu uwieńczone sukcesem – drzewo-gospodarz czyli żywiciel grzyba, zostało wpisane na listę pomników przyrody województwa pomorskiego; nosi obecnie numer ewidncyjny 1066.
Badania farmakologiczne, przeprowadzone m.in. w Chinach, wykazały, że owocnik i grzybnia soplówki jeżowatej zawierają szereg substancji o cennych właściwościach leczniczych. Stwierdzono np. pozytywny wpływ wyciągu z tego grzyba przy leczeniu choroby Alzheimera; tylko w Polsce ponad 200 tysięcy osób zapadło na tę bardzo poważną dolegliwość zdrowotną. Stąd w krajach Dalekiego Wschodu ów grzyb jest sztucznie hodowany na drewnianym substracie i przetwarzany w specyfiki mające zastosowanie w fungoterapii.
Więcej informacji o soplówce jeżowatej można znaleźć m.in. w Internecie na stronie: http://www.grzyby.pl/gatunki/Hericium_erinaceum.htm

Artykuł pochodzi z Miesięcznika "Nasze Pomorze" wydawanego pod auspicjami Stowarzyszenia
"Zdrowy Gdańsk".

PS. Cena za uratowanie stanowiska soplówki była bardzo wysoka. Jeden z pracowników dawnego Zarządu Parków Krajobrazowych w Gdańsku, po swoim polemicznym artykule opublikowanym w prasie otrzymał naganę i następnie został usunięty z pracy – pozostaje do dzisiaj osobą bezrobotną. Drugi z obrońców, strażnik ochrony przyrody, po absurdalnych zarzutach nieuczciwości i szeregu pomówień, straciwszy zaufanie do przełożonych zrezygnował z pracy społecznej w SOP.

Nasunęła mi się pewna refleksja związana z powyższym tematem. Otóż unikatowe zabytki, np. stare obrazy, są poddawane pieczołowitej ochronie, przeciwnie niż wyjątkowe okazy przyrodnicze. Dlaczego? Bo komponentów przyrody jeszcze nie potrafimy ujmować w kategoriach ekonomicznych. Mówiąc prościej – nikt nie wie jaką te cuda przyrody mają wartość wyrażoną w złotych, euro lub w dolarach. A ludzi z klasą, doceniających estetyczną, naukową itp. wartość składników natury jakoś wokół nie widać – wszędzie dominuje pazerny biznes.

Marcin S. Wilga – przyrodnik-amator


 

15 lutego 2002

Witam,

Skoro ten wymóg uczestnictwa nie jest obowiązkowy, to nie widzę przeszkód we wstąpieniu do Waszego Klubu Ludzi Ogarniętych Manią Poznawania Grzybów. Sam cierpię od wielu lat na tę "nieuleczalną chorobę". Plonem moich przyrodniczych wypraw jest kilkanaście artykułów o grzybach, z których 3 już zostały opublikowane w Acta Botanica Cassubica (zeszyty naukowe Uniwersytetu Gdańskiego), a kilka następnych jest w zapowiedziach. Tematem tych publikacji są m.in. klejówka różowa (Gomphidius roseus), poroblaszek żółtoczerwony (Phylloporus pelletieri) i naparstniczka czeska (Verpa bohemica). Zdjęcia tych taksonów możesz znaleźć na stronie Marka
Snowarskiego. Artykuł o macromycetes doliny Samborowo (Trójmiejski Park Krajobrazowy) przesłałem na ręce Zbyszka Grzesiaka, który zna tę dolinę (w wykazie zamieściłem ok. 200 gatunków macromycetes).
W tym roku w lasach TPK był prawdziwy wysyp piestrzenicy kasztanowatej (Gyromitra esculenta). Owocniki miały zmienne ubarwienie - od jasnobrazowego z odcieniem pomarańczowym do ciemno brązowego, prawie czarnego. Faktura górnej części owocnika również była zmienna - od mocno pofałdowanej do prawie gładkiej, o niewielkim stopniu pofałdowania. Owocniki wyrosły pod
sosną zwyczajną (drzewostan dojrzały) i trwały od końca kwietnia do ok. 5 maja. Niestety, naparstniczki czeskiej w tym roku nie widziałem; albo nie owocnikowała, albo owocniki zostały zebrane przez szalonych zbieraczy grzybów. Fakt ochrony ścisłej tego taksonu nie jest żadnym argumentem, by oszczędzić owego rzadkiego grzyba.
Serdecznie pozdrawiam
Marcin S. Wilga

 

28.05.2002

Witam,

Wczoraj oglądałem borowika usiatkowanego (Boletus reticulatus), przywiezionego z Ziemi Lubuskiej. Były także owocniki żagwi łuskowatej (Polyporus squamosus). W tym roku zapowiada się urodzaj na ten ostatni gatunek, który owocnikuje (po raz pierwszy) także w Samborowie - na leżących gałęziach buka; Samborowo to polodowcowa urocza dolina, położona w strefie krawędziowej Wysoczyzny Gdańskiej - miejsce moich częstych spacerów. Jest tam poprowadzona ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna, do której zrobiłem opracowanie macromycetes. Wśród roślin występują gatunki zaliczane do flory podgórskiej i górskiej, np. przetacznik górski (Veronica montana), tojeść gajowa (Lysimachia nemorum), kozłek bzowy (Valeriana sambucifolia), paproć podrzeń żebrowiec (Blechnum spicant) i in. Dziękuję za przyjęcie do Klubu, pozdrawiam krakowskich grzybomaniaków

Marcin S. Wilga vel Borsuk

P.S. Zauroczyło mnie skupisko owocników pniarka obrzeżonego (Fomitopsis pinicola) na powalonym buku - załącznik.

 

10.01.2003

Witam,

1 stycznia, przy trzaskającym mrozie (-15 stopni C) wybrałem się na ... grzyby. Wiał wiatr, więc Boczniak ostrogowaty 01.01.2003efektywna temperatura mogła osiągnąć i -20 stopni. Owocniki większości grzybów, tych późnojesiennych, zostały przykryte warstwą śnieżnego puchu. Pozostały mi okazy rosnące na drzewach, na wysokości ponad warstwą śniegu. Udało mi się wypatrzeć dwa owocniki boczniaka ostrygowatego (Pleurotus ostreatus), które wyrosły w dziupli olszy szarej, na wysokości około 1,40 m - patrz załącznik. Tym samym udowodniłem, że w temacie "grzyby" jestem zupełnie zwariowany (czyli nadaję się na członka Klubu "Darz Grzyb").
Jakość zdjęcia pozostawia dużo do życzenia, ale robiłem je "z ręki" w ustawieniu makro (1/60 s, przesłona 4,5). Dobrze, że przy tak niskiej temperaturze aparat nie zastrajkował (sygnalizował bowiem konieczność wymieny baterii).
Pozdrawiam serdecznie

Marcin S. Wilga (Borsuk)